Ciąg chustowy jeszcze się nie skończył. Rozpoczął się latem i trwa nadal. Rozpoczęłam go właśnie wirusowym wzorem. Chusta była prezentem dla koleżanki, więc na początku nie chciałam jej publikować, a potem były nowe prace i Virus musiał poczekać. Co nie znaczy, że nie tworzę kolejnej. A jakże?! Każda możliwa chwila z szydełkiem w ręku. Niestety wolnych chwil niewiele, więc i szydełko czasami musi poczekać na swoją kolej.
Zastanawiałam się dlaczego ten wzór dostał właśnie taką, w dzisiejszych czasach niezbyt przychylną nazwę. Szukałam również autora wzoru i trafiłam na wpis Iwonki z bloga Szydełkowe CUDAsie. Iwonka również szukała źródeł i pięknie opisała to co znalazła, dlatego odsyłam Was do jej posta. Jeśli jesteście ciekawi, zajrzyjcie tam.
Zastanawiałam się dlaczego ten wzór dostał właśnie taką, w dzisiejszych czasach niezbyt przychylną nazwę. Szukałam również autora wzoru i trafiłam na wpis Iwonki z bloga Szydełkowe CUDAsie. Iwonka również szukała źródeł i pięknie opisała to co znalazła, dlatego odsyłam Was do jej posta. Jeśli jesteście ciekawi, zajrzyjcie tam.
A oto mój Virus 😀
I jeszcze małe wspomnienie lata i chusta rozwieszona na suszarce.
Żegnam się z Wami wiosennie i słonecznie. Życzę miłego i radosnego tygodnia na przekór wszystkim przeciwnościom.
Bardzo tęsknię do normalności 😢
Pozdrawiam serdecznie
Alina



